Poniedziałek, 31 sierpnia 2026
GM Gazeta Miejscowa Twoje miasto, Twoje sprawy
Kraj

Patostreaming to przestępstwo. Kodeks karny uzbroił się przeciwko przemocy w sieci

Od 23 sierpnia transmisjach treści zawierających przemoc i poniżanie grożą do 3 lat więzienia. Nowy artykuł kodeksu karnego walczy z fenomenem patostreamingu, który od lat terroryzuje internet i tworzy milionowe przychody na krzywdzie.

Patostreaming to przestępstwo. Kodeks karny uzbroił się przeciwko przemocy w sieci
Fot. Pixabay / Pexels

Polskie prawo czeka szesnastce lat na pierwszy dzień karania patostreamingu

Patostreaming to już przestępstwo. W niedzielę 23 sierpnia weszła w życie nowelizacja prawa karnego, która ukróci działania pato-twórców. To historia, której internautów czekali przez dekadę. Zjawisko, które przez lata wykorzystywało bezkarność sieci i pęd mediów społecznych do monetyzacji przemocy, wreszcie ma twarz w kodeksie. Od 23 sierpnia polskie prawo wprost penalizuje zjawisko patostreamingu. Za transmisje oraz rozpowszechnianie materiałów przedstawiających przemoc, znęcanie się nad zwierzętami czy upokarzanie innych osób grozi do 3 lat więzienia, a w przypadku udziału małoletnich nawet do 5 lat.

Dla zdecydowanej większości Polaków slowo „patostreaming" brzmiało obco jeszcze kilka lat temu. Dziś każdy, kto choć pobieżnie śledzi doniesienia o rzeczach dziających się w polskim internecie, zna tę rzeczywistość. I wie dobrze, że jest to coś znacznie ciemniejszego niż zwykła rozrywka.

Czym dokładnie jest patostreaming i co się zmieniło w prawie

Patostreaming to prowadzona na żywo w internecie transmisja zawierająca zachowania dewiacyjne, przemoc lub inne treści o charakterze patologicznym. W praktyce przybiera on formę wielogodzinnych relacji realizowanych na popularnych platformach wideo (takich jak YouTube, Twitch czy TikTok), w trakcie których twórcy, często będący pod wpływem alkoholu lub środków odurzających, dopuszczają się aktów agresji słownej i fizycznej, dewastacji mienia, znęcania się nad zwierzętami, a także zmuszania uczestników nagrania do wykonywania czynności uwłaczających godności ludzkiej.

Mówiąc krótko: na demonstrowaniu przemocy i poniżania innych osób. Zgodnie z literą prawa: na publicznym rozpowszechnianiu w Internecie treści przedstawiających przestępstwo godzące w dobra osobiste człowieka, przemoc wobec zwierzęcia lub poniżające traktowanie innej osoby, nawet za jej zgodą. Chodzi o treści emitowane w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej.

Do tej pory prokuratura musiała gonić patostreamierów za poszczególne czyny widoczne w transmisji, szukając artykułów kodeksu karnego poświęconych znęcaniu się, groźbom czy zniesławieniu. Od 23 sierpnia samo publiczne rozpowszechnianie określonych patotreści w internecie może być osobnym przestępstwem. Nowy art. 255b Kodeksu karnego przewiduje do 3 lat więzienia, a gdy w materiale pojawia się małoletni, to nawet 5 lat.

Ile głosów za, ile przeciw, kiedy weszła w życie

Nowelizacja kodeksu karnego, przeciwko patostreamingowi, przeszła przez parlament z przytłaczającą większością. Nowelizację uchwalono 11 czerwca. Za było 419 posłów, przeciw 19, a 1 osoba wstrzymała się od głosu. Senat nie wprowadził poprawek, 17 lipca ustawę podpisał prezydent Karol Nawrocki, a 23 lipca została opublikowana w Dzienniku Ustaw. Ustawę ogłoszono w Dzienniku Ustaw 23 lipca 2026 r., a vacatio legis wyniosło 30 dni. Dlatego właśnie dziś, 23 sierpnia, przepis wreszcie zaczyna działać w praktyce.

Ile lat więzienia grozi za patostreaming

Ustawodawca zadbał o różnicowanie kar w zależności od powagi czynu. Typ podstawowy: pozbawienie wolności do 3 lat. Treści przedstawiające małoletniego: od 3 miesięcy do 5 lat. Tę samą karę co typ podstawowy przewidziano za treści inscenizowane. To sygnał, że prawo chroni nie tylko faktyczne ofiary przemocy, ale także tych, którzy na pozór symulują przestępstwa dla zabawy i Views.

Ważne jest też to, co prawo nie uznaje za patostreaming. Nie stanowi patostreamingu działalność naukowa, informacyjna, prasowa, artystyczna i edukacyjna, a także działanie podjęte w uzasadnionym interesie publicznym. Dziennikarz relacjonujący rzeczywistość społeczną czy naukowiec pokazujący zjawiska patologiczne dla edukacji nie popełniają przestępstwa. Wyłączenie to jest potrzebne i sensowne.

Czy nowe prawo rzeczywiście zatrzyma patostreaming

Eksperci zwracają uwagę na realny problem: przepisy mogą być spóźnione. Głównym problemem nowych regulacji jest czas ich wprowadzenia. Klasyczny patostreaming z libacji alkoholowych i domowej przemocy swój szczyt popularności notował kilka lat temu. Zmienia się form, estetyka, a twórcy coraz bardziej sofistykują sposób zarabiania na przemocy.

Nowe prawo nie rozwiąże oczywiście całego problemu patostreamingu jednym ruchem. Nadal trzeba będzie zabezpieczać materiały, identyfikować autorów, wykazywać cel uzyskania korzyści oraz działać wobec treści publikowanych na zagranicznych platformach. Wiele sfery pracy będzie po stronie policji, prokuratorów i biegłych kryminalistów.

Mimo tych trudności, 23 sierpnia to przełom. Po raz pierwszy w polskim prawie karnym patostreaming ma własny paragraf. Po raz pierwszy twórca, który transmituje przemoc w celu zarobienia pieniędzy, będzie mógł odpowiadać za sam fakt robienia tego biznesu, a nie tylko za poszczególne czyny, które transmituje. Dla wielu matek i ojców, których dzieci niegdyś trafiały na patostre­my w sieci, to długo wyczekiwane zwycięstwo. Dla patostreamierów zaś, to koniec ery bezkarności.

MJ

Marek Jankowski

Kraj i świat

Tłumaczy krajowe i światowe wydarzenia w lokalnym kontekście.

Wszystkie teksty autora →

Bądź na bieżąco

Najważniejsze informacje z miasta i regionu prosto na Twój e-mail. Bez spamu, możesz wypisać się w każdej chwili.