Inflacja w Polsce wyraźnie spadła. Sierpień przyniósł niespodziankę dla predycentów
Inflacja w Polsce w sierpniu spadła do 2,8 proc., zaskakując ekonomistów, osiągając najniższy poziom od czerwca 2024 r., przy czym ceny żywności i paliw zanotowały miesięczny spadek.
Niespodzianka w dół. Inflacja gwałtownie spada
Inflacja w sierpniu spadła do 2,8 proc., zaskakując ekonomistów po raz kolejny w tym roku, co stanowi najniższy poziom od czerwca 2024 r., przy czym ceny żywności i paliw zanotowały miesięczny spadek. Wynik okazał się zdecydowanie lepszy od prognoz analityków, którzy oczekiwali wyhamowania inflacji, ale tylko do 2,9 proc.
Głównym źródłem niespodzianki inflacyjnej jest silniejszy niż szacowano spadek inflacji bazowej, która spadła do 3,0-3,1 proc., osiągając tym samym poziom najniższy od początku 2020 r. To ważny sygnał dla Narodowego Banku Polskiego, który obserwuje presję inflacyjną mierzoną kategorią cen niezależnych od wahań sezonowych i zewnętrznych szoków.
Paliwa tanieją, żywność też. Co napędzało spadek?
Sierpniowe dane pokazują wyraźne osłabienie presji na ceny. Ceny żywności i napojów bezalkoholowych były w sierpniu o 4,8 proc. wyższe niż rok wcześniej, nośniki energii podrożały o 2,3 proc., a paliwa potaniały o 7,7 proc. To diametralnie różni się od sytuacji z lipca, kiedy gwałtowny wzrost ceny paliw napędzał inflacyjne przyspieszenie, a rząd przywrócił podstawową stawkę VAT na benzyny i olej napędowy.
Dla portfela domowych budżetów oznacza to oddech. Już w lipcu, gdy inflacja wyniosła 3,0 proc. w ujęciu rocznym, Polacy odczuwali presję na wydatki, szczególnie w kategorii transportu. Sierpniowa stabilizacja ma szansę złagodzić presję na siłę nabywczą rodzin, chociaż obraz pozostaje zróżnicowany w zależności od kategorii.
Zagadka ekonomistów. Dlaczego inflacja taka niska?
Inflacja zaskakiwała ekonomistów w dół zwłaszcza w pierwszych miesiącach tego roku, jedyne w tym roku zaskoczenie „w górę" miało miejsce w lipcu. Taki scenariusz sugeruje, że presja inflacyjna ulega stopniowej normalizacji wbrew wcześniejszym scenariuszom bardziej złowrogim dla portfeli.
Inflacja bazowa pokazuje zmiany tych kategorii cen, na które wpływ ma presja popytowa, co stanowi ważny wskaźnik z perspektywy banku centralnego i decyzji o stopach procentowych. Sierpniowy spadek do 3,0-3,1 proc. sugeruje, że w podstawowych segmentach gospodarki napięcia maleją, co daje NBP większą swobodę w podejmowaniu decyzji o polityce pieniężnej.
Perspektywy dla gospodarki i portfeli. Co dalej?
Sierpniowe dane stawia Polską gospodarkę w bardziej komfortowej pozycji. Tempo wzrostu PKB w 2026 roku wyniesie 3,5%, jednocześnie inflacja ma obniżyć się do średnio 3,2%, pozostając bliżej celu Narodowego Banku Polskiego niż w ostatnich latach. Ten scenariusz sprzyja zarówno gospodarstwom domowym, jak i przedsiębiorstwom planującym inwestycje.
Dla konsumentów oznacza to, że siła nabywcza złotego powinna stopniowo rosnąć, o ile wynagrodzenia będą utrzymywać się na obecnych poziomach. Dla firm sygnał jest podobnie konstruktywny, choć trzeba pamiętać, że dla przedsiębiorców oznacza to utrzymanie relatywnie korzystnych warunków prowadzenia działalności, jednak bez powrotu do pełnej przewidywalności, z wieloma zależnościami od sytuacji geopolitycznej, w szczególności od rozwoju wydarzeń na Bliskim Wschodzie, a bazowy scenariusz zakłada stopniową normalizację sytuacji oraz spadek cen surowców energetycznych, choć ewentualna eskalacja konfliktu mogłaby ponownie zwiększyć presję inflacyjną.
Sierpniowy odczyt inflacji to dobra wiadomość dla Polaków zmęczonych rosnącymi cenami. Jednak analitycy podkreślają, że jest zbyt wcześnie na pełną euforię. Wiele będzie zależeć od kolejnych miesięcy i rozwoju sytuacji na globalnych rynkach surowców.



