środa, 23 września 2026
GM Gazeta Miejscowa Twoje miasto, Twoje sprawy
Kraj

Polska przegrała swoje rating. Pierwsze cięcie od 24 lat to ostrzeżenie dla całej gospodarki

Agencja Moody's po raz pierwszy od 2002 roku obniżyła rating Polski. Decyzja wywołała dyskusję o deficytach i długu publicznym, jednak eksperci wskazują na rzeczywisty problem leżący głębiej, w strukturze wydatków państwa.

Polska przegrała swoje rating. Pierwsze cięcie od 24 lat to ostrzeżenie dla całej gospodarki
Fot. SHOX ART / Pexels

Polska przegrała swoje rating. Po 24 latach stabilności agencja Moody's obniżyła wiarygodność kredytową kraju z poziomu A2 do A3 i to pierwsza taka decyzja w historii relacji agencji z Polską. Choć minister finansów uspokaja, że gospodarka rośnie szybko, ekonomiści alarmują, że nasze finanse publiczne wchodzą w niebezpieczny okres.

Pierwsza obniżka od czterech dekad

Agencja Moody's po raz pierwszy od 2002 roku oficjalnie obniżyła długoterminowy rating Polski z historycznego poziomu A2 do A3. Od 2002 roku, czyli przez 24 lata, instytucja ta utrzymywała naszą ocenę na stałym, wysokim poziomie A2. To zdarzenie, które nie miało już wcześniej miejsca w nowoczesnej polskiej gospodarce. Jednocześnie jednak perspektywa ratingu została zmieniona z negatywnej na stabilną, co ekonomiści interpretują jako sygnał, że agencja nie zakłada aktualnie kolejnych obniżek.

Decyzja Moody's podzieliła środowisko polityczne. Była wicepremier Jadwiga Emilewicz stwierdziła, że od 2002 roku to pierwszy raz, kiedy Polska zalicza takie twarde lądowanie i że to jest sygnał alarmowy. Z drugiej strony minister finansów Andrzej Domański zwrócił uwagę, że dotychczas Moody's przyznawała Polsce najwyższą ocenę spośród trzech głównych agencji ratingowych i jej ocena została dostosowana do poziomu agencji Fitch i S&P, zaznaczając, że decyzja jest traktowana poważnie, ale spokojnie.

Deficyt, który nie chce ustąpić

Przyczyny decyzji Moody's są konkretne i niepokojące. Agencja stwierdziła, że obniżenie ratingu odzwierciedla jej oczekiwania dotyczące trwałego pogorszenia się kondycji fiskalnej Polski w porównaniu z ostatnią decyzją ratingową, przy czym duże deficyty fiskalne doprowadziły do znacznego wzrostu obciążenia długiem publicznym, co w połączeniu z rosnącymi kosztami finansowania osłabiło wskaźniki obsługi zadłużenia.

Liczby są rzeczywiście alarmujące. Moody's prognozuje, że deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych utrzyma się na wysokim poziomie ok. 7 proc. PKB zarówno w 2026 r., jak i w 2027 r., pomimo utrzymującego się silnego wzrostu gospodarczego, wynikając to z rosnących kosztów opieki zdrowotnej, trwających inwestycji publicznych oraz bieżących zobowiązań w zakresie wydatków socjalnych i obronnych.

Problem polega na tym, że problem narasta od kilku lat, a w 2025 roku deficyt wyniósł 7,3 procent PKB, co było drugim najwyższym wynikiem w Unii Europejskiej, stało się tak mimo objęcia Polski w 2024 roku unijną procedurą nadmiernego deficytu i przedstawienia planu jego stopniowego ograniczania.

Zadłużenie przeważaniem na skalę, którą ignorować nie możemy

Równie niebezpieczne jak deficyt jest narastające zadłużenie. W pierwszym kwartale 2026 roku dług sektora instytucji rządowych i samorządowych po raz pierwszy przekroczył 60 procent PKB, a agencja przewiduje, że relacja długu do PKB ma zwiększyć się z 59,7 procent w 2025 roku do 68,9 procent w 2027 roku, a pod koniec obecnej dekady ustabilizować się w przedziale 70–75 procent.

To powstaje problem finansowania. Skala potrzeb jest bezprecedensowa, potrzeby pożyczkowe Polski na 2026 r. to ok. 690 mld zł wobec ok. 553 mld zł rok wcześniej, państwo musi więc sprzedać rekordową górę papierów w otoczeniu, w którym każdy punkt bazowy rentowności przekłada się na realne miliony w odsetkach.

Gospodarka rośnie, ale finanse publiczne słabną

Tu pojawia się paradoks, który jest sercem polskiej dylematu. Moody's odzwierciedla ocenę, że wzrost gospodarczy pozostanie silny, prognozując realny wzrost PKB na poziomie 3,7 proc. w 2026 r. i 3,2 proc. w 2027 r., wspierany przez inwestycje finansowane z KPO, funduszy polityki spójności, wydatków na obronność oraz projektów infrastrukturalnych, a także konsumpcję prywatną i eksport netto.

Jednak obniżenie przez Moody's ratingu Polski do A3 z A2 jest przede wszystkim ostrzeżeniem o pogarszającej się jakości finansów publicznych, decyzja podnosi koszt reputacyjny i potencjalnie finansowy utrzymywania deficytu w okolicach 7 proc. PKB w latach 2026,2027.

Istotnym aspektem jest to, że analitycy wskazują, że wysokie wydatki na obronność oraz służbę zdrowia, a także szeroka oferta świadczeń socjalnych utrudniają możliwość znalezienia oszczędności w budżecie.

Co to oznacza dla Polaków?

Obniżka ratingu ma skutki praktyczne. Wyższe oprocentowanie pożyczek dla państwa to mniej pieniędzy dla edukacji, zdrowia i infrastruktury. Dla inwestorów zagranicznych sygnał jest mieszany, ale zmniejsza się względna atrakcyjność Polski. Dodatkowo, jeśli deficyt i dług będą rosnąć tempoem zaplanowanym przez Moody's, to polska gospodarka może stanąć przed koniecznością drastycznych cięć wydatków, czyli tzw. twardego lądowania.

Projekt budżetu na 2027 rok zakłada deficyt na poziomie 7,1 procent PKB, podczas gdy wcześniej rząd deklarował zejście w tym czasie do 3,7 procent, co pokazuje, jak różne są rzeczywistość a obietnice.

Polska ma gospodarkę zdywersyfikowaną i dobrze rozwinięta, ale finanse publiczne wymagają powagi. Obniżka ratingu przez Moody's to nie wyrok śmierci dla gospodarki, ale wyraźne ostrzeżenie, że przywilej taniego finansowania ma swoje limity. Czas na działania wydłużył się, ale opcji pozostaje mniej niż rok wcześniej.

MJ

Marek Jankowski

Kraj i świat

Tłumaczy krajowe i światowe wydarzenia w lokalnym kontekście.

Wszystkie teksty autora →

Bądź na bieżąco

Najważniejsze informacje z miasta i regionu prosto na Twój e-mail. Bez spamu, możesz wypisać się w każdej chwili.