Jagiellonia sensacyjnie pokonała Rangers w europejskich eliminacjach. Przed nimi trudna przeprawa w Glasgow
Jagiellonia Białystok pokonała Rangers FC 2:1 w pierwszym spotkaniu 3. rundy eliminacji do Ligi Europy. Białostoczanie wykazali się sportowym charakterem, ale przed rewanżem czeka ich najtrudniejsza część zadania.
Biało-zieloni prosto do historii
Jagiellonia Białystok pokonała Rangers FC 2:1 w pierwszym spotkaniu 3. rundy eliminacji do Ligi Europy. To zwycięstwo w czwartkowy wieczór napisało się niezwykłą kartę w dziejach podlaskiego klubu. Jagiellonia jako trzecia drużyna poprzedniego sezonu PKO BP Ekstraklasy weszła do gry już od trzeciej rundy eliminacji, co automatycznie postawiło jej przeciwko doświadczonym rywalom.
Przeciwnikiem okazali się Rangersi, jedno z największych nazwisk europejskiego futbolu. Rangers FC, 55-krotny mistrz Szkocji, poprzednie rozgrywki krajowe skończył na trzeciej pozycji. Szkocki gigant przyjeżdżał do Białymstoku z pozycji faworyta, jednak białostoczanie znali już swoją rolę i przygotowali się na to bez złudzeń.
Dramatyczne otwarcie meczu
Początek spotkania przyniósł ogromny szok dla kibiców gospodarzy. Już w 4. minucie Tuur Rommens zagrał piłkę w pole karne gospodarzy, gdzie Guilherme Montoia zaliczył fatalną interwencję i skierował piłkę do własnej bramki. Rangers objęli prowadzenie zaledwie kilka minut po starcie, a na stadionie panowała chwilowa konsternacja.
Jagiellonia szybko jednak dowiodła, że ta porażka nie złamie jej ducha. Niecałe dziesięć minut później było już jednak 1:1, piłkę w polu karnym trącił Kajetan Szmyt i ta wpadła do siatki. Wyrównanie przywróciło nadzieję gospodarzom i przesunęło energię na ich stronę.
Drugi gol i prowadzenie przed przerwą
Bramki dla Jagiellonii zdobyli Kajetan Szmyt (13., 21.) i samobójcza Guilherme Montoia (3.) W rzeczywistości segunda bramka dla białostoczan padła z drugiej samobójczej akcji Rangersów. Po akcji z lewego skrzydła i zagraniu Kajetana Szmyta, tym razem to Emmanuel Fernandez pechowo skierował piłkę do własnej siatki, przywracając nadzieję gospodarzom. Po pierwszej połowie Jagiellonia prowadziła 2:1 i mogła iść na przerwę ze sporą dozą satysfakcji.
Nerwowa końcówka i korzystna zaliczka
Ostatnie minuty to prawdziwa nerwówka. Rangersi niemal nie schodzili z połowy Jagiellonii i w doliczonym czasie Curtis trafił w słupek. Gość stwarzali zagrożenie co rusz, a białostoczańskie nerwy były napięte do granic możliwości. McCrorie także miał sytuację na gola, lecz dobrze zainterweniował Kobayashi. Doświadczony Lawrence Shankland również nie wykorzystał dogodnej okazji przed bramką gospodarzy.
Ostatecznie Jagiellonia utrzymała prowadzenie do końca, wygrywając 2:1 i stawiając się w korzystnej sytuacji przed rewanżem w Glasgow. To był ostateczny wynik spotkania, które pokazało, że biało-zieloni potrafią grać w Europie i czymś więcej niż tylko przyzwoicie sobie radzić.
Najtrудniejsza część zadania jeszcze przed nimi
Rewanż zagra na wyjeździe 13 sierpnia. To będzie znacznie trudniejsza część eliminacji dla podlaskiego zespołu. Oczywiście w tym momencie wynik ten w żaden sposób nie daje gwarancji awansu, a rewanż w Glasgow zapowiada się piekielnie ciężko. Jagiellonia pojedzie do stolicy Szkocji z małą zawtyczką, ale będzie musiała być niezwykle skoncentrowana i ostrożna w defensywie.
Wyjątkowy wieczór białostockiej drużyny zapisuje się jako jeden z najważniejszych momentów w jej historii europejskiej. Niezależnie od wyniku rewanżu, to zwycięstwo z Rangers pozostanie na długo w pamięci kibiców białostockiego klubu. Niemniej Jagiellonia pojedzie z małą zaliczką i świetnym morale.



