Piątek, 3 lipca 2026
GM Gazeta Miejscowa Twoje miasto, Twoje sprawy
Biznes

Inflacja w Polsce pada z nowym dnem. Co czeka pracowników na rynku pracy?

Inflacja w Polsce spadła do 2,5 procent w czerwcu, osiągając cel banku centralnego. Równocześnie na rynku pracy obserwujemy wyraźne osłabienie, a liczba zatrudnionych spada.

Inflacja w Polsce pada z nowym dnem. Co czeka pracowników na rynku pracy?
Fot. Jakub Zerdzicki / Pexels
Szukam aktualnych, wiarygodnych informacji o bieżących wydarzeniach gospodarczych w Polsce.Na podstawie znalezionych wiarygodnych źródeł mogę teraz napisać artykuł na temat aktualnej sytuacji gospodarczej w Polsce.

Inflacja osunęła się do celu banku centralnego

Inflacja w czerwcu 2026 wyniosła 2,5 procent rok do roku, a ceny towarów i usług spadły o 0,5 procent w porównaniu z majem. To wyraźna zmiana w stosunku do prognoz analityków, którzy spodziewali się wzrostu o 2,7 proc. w skali roku i spadku o 0,2 proc. w porównaniu do ubiegłego miesiąca.

Tak niska inflacja to efekt kilku czynników. Żywność i napoje bezalkoholowe spadły o 0,3 proc. rok do roku i o 0,7 proc. miesiąc do miesiąca, gdzie liczyła się głównie tańsza żywność i spadek cen paliw. Chociaż energia elektryczna, gaz i inne paliwa wzrosły o 4,8 proc. rok do roku oraz spadły o 0,4 proc. miesiąc do miesiąca, ogólnie presja cenowa wyraźnie słabnie. Warte odnotowania jest, że kluczowe znaczenie miała deeskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie i szybszy od oczekiwań spadek cen ropy.

Inflacja w czerwcu znów dokładnie w celu inflacyjnym: 2,5 proc. r/r, co daje Radzie Polityki Pieniężnej argument do utrzymania obecnego poziomu stóp procentowych. Inflacja w celu nie ma potrzeby podwyżek stóp. Powinna to potwierdzić lipcowa projekcja NBP. Stopy procentowe pozostaną w lipcu bez zmian.

Zatrudnienie wyraźnie słabnie, pracowników przybywa mniej

Podczas gdy inflacja pada, sytuacja na rynku pracy rozchodzi się w drugie kierunku. Wzrost płac utrzymał się w trendzie spadkowym, a zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw ponownie spadło. Dane z kwietnia 2026 roku pokazały rzeczywisty problem: liczba pracujących spadła o 109 tys. osób w porównaniu z końcem 2025 r. Jednocześnie wzrosła liczba osób biernych zawodowo.

Szczególnie martwi sytuacja młodych ludzi. Stopa bezrobocia w grupie 15-24 lata wyniosła aż 12,5 procent, co stanowi poważne wyzwanie dla przyszłości polskiego rynku pracy. Dla pracowników start na rynku pracy jest coraz trudniejszy, a konkurencja o każde stanowisko rośnie.

Biorąc szerszą perspektywę, najniższa stopa bezrobocia była w województwie wielkopolskim - 3,8%, a najwyższa w warmińsko-mazurskim - 9,7%. To pokazuje znaczne regionalne zróżnicowanie szans na znalezienie pracy w Polsce.

Wzrost płac hamuje, a presja finansowa rośnie

Przeciętne wynagrodzenie w dużych przedsiębiorstwach niefinansowych w lutym 2026 roku wyniosło 9135,69 złotych brutto i było o 6,1% wyższe niż przed rokiem. Rynkowy konsensus zakładał wzrost rzędu 6,6%. Ta stagnacja wzrostu płac przy jednoczesnym spadku zatrudnienia to niepokojący sygnał dla pracowników.

Branżowe różnice są duże. Najmocniej spada zatrudnienie w górnictwie, przetwórstwie, energetyce, usługach administracyjnych i części sektorów biurowych, natomiast wzrost widać m.in. w gospodarce wodno-odpadowej oraz zakwaterowaniu i gastronomii. To oznacza daleko idące przeobrażenia na rynku pracy, gdzie tradycyjne sektory tracą na znaczeniu.

Firmy wstrzymują inwestycje mimo pozytywnych sygnałów makroekonomicznych

Paradoksalnie, polska gospodarka wysyła mieszane sygnały. Polska gospodarka wysyła dziś wyraźny sygnał: warunki do inwestowania są dobre, ale firmy wciąż wstrzymują decyzje. Z jednej strony widać solidny wzrost gospodarczy na tle Unii Europejskiej, niższą inflację, spadek stóp procentowych i stabilizację rynku pracy. Rośnie też konsumpcja, co dodatkowo wzmacnia fundamenty gospodarki. To zestaw czynników, który w klasycznym ujęciu powinien napędzać inwestycje.

A jednak firmy cały czas bardzo mało inwestują i tego brakuje. Ostrożność przedsiębiorców może być zrozumiała w niestabilnych warunkach globalnych, ale jej utrzymywanie w dłuższym okresie niesie konkretne ryzyko. Inwestycje są nie tylko paliwem dla wzrostu gospodarczego, ale też warunkiem utrzymania konkurencyjności, szczególnie w czasie przyspieszającej rewolucji technologicznej.

Co to oznacza dla Polaków?

Obecna sytuacja to odpowiedź na byt w gospodarce na rozdrożu. Z jednej strony inflacja ostatecznie się osłabiła i spadła do poziomu celu NBP, co powinno przełożyć się na niższe raty kredytów i łagodniejszy budżet domowy. Z drugiej strony coraz mniej ludzi ma pracę, a ci, którzy pracują, czekają na wyhamowanie wzrostu wynagrodzeń.

Dla pracowników sygnał jest jasny: wciąż powinni szukać wzrostu kwalifikacji i nie mogą liczyć na automatyczny wzrost dochodów. Dla przedsiębiorców to moment, w którym ostrożność, choć zrozumiała, może kosztować konkurencyjność. Polska gospodarka rośnie, ale wzrost ten staje się coraz bardziej wybiórczy, a jego owoce mniej równomiernie rozłożone.

KL

Katarzyna Lewandowska

Biznes i gospodarka

Śledzi lokalny rynek, firmy i ceny.

Wszystkie teksty autora →

Bądź na bieżąco

Najważniejsze informacje z miasta i regionu prosto na Twój e-mail. Bez spamu, możesz wypisać się w każdej chwili.